niedziela, 10 listopada 2013

Ziemniaczki pasiaczki

Dzień dobry!

Co dziś u Was na obiad? Może ziemniaczki? 
Znam fajny sposób ich przyrządzania, który podpatrzyłam na jakimś blogu, 
ale gdzie, niestety nie pamiętam. 


Równej wielkości ziemniaczki należy lekko przyciąć od spodu, 
aby grzecznie leżały na boczku zamiast się przewracać, 
a potem umieścić je między dwoma deseczkami
i naciąć równo co kilka milimetrów, aż nóż dotknie desek. 


Tak przygotowane umieścić na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, 


Skropić oliwą, posypać solą


i piec w gorącym piekarniku (u mnie 180 stopni), aż do przyrumienienia się
i miękkości (u mnie ok. 45 min).


Ja dołożyłam do tego tak samo przygotowaną cukinię oraz w całości główkę czosnku.


Podałam z zieloną soczewicą z cebulką i sałatką z pomidorów.


A na deser:


Założę się, że gdybym zatytułowała ten post 
"Vitka, ziemniaczki, Kropeczka" albo jakoś podobnie,
to wskaźniki odwiedzin na moim blogu poszybowałyby w górę jak szalone. 
Czas jednak wrócić do "normalnego" blogowania, czyli na każdy temat - jak lubię, 
a jeśli ktoś przy okazji naszej gwiazdeczki trafił Za Moje Drzwi
i zechce rozgościć się na dłużej, to będzie mi niezwykle miło. :)

Smacznego, spokojnej niedzieli i dużo uśmiechu!

PODPIS

A rok temu Za Moimi Drzwiami działa się cudowna historia Gacusia z domu Szuwarka.
Wielkie emocje towarzyszyły nam TU i TU też. Czy ktoś to jeszcze pamięta? 

209 komentarzy:

  1. Pomysł ziemniaczkowy przedni :o) wykorzystam przy kolejnym najeździe Młodzieży...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwal się, Gordyjko jak będzie po fakcie najeźdzcowym. ;)

      Usuń
  2. trochę spokoju się nam tu przyda, bo te emocje ostatnimi czasy... sama wiesz;)
    Dobrej niedzieli:*
    Ziemniaczaki zrobię
    ale jak Ty cudnie te zdjęcia obrobiłaś- wyższa szkoła jazdy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja wlasnie sie zastanawialam co zjesc na obiad ;D dzieki! wyproboje dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie ziemniaczki:))
    Udanej niedzieli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedzielunia (mam nadzieję, że Panterka to czyta) będzie udaniutka!

      Usuń
    2. A Pantereczka to nie łaseczka? :P

      Usuń
  5. No to i u mnie dziś zrobimy takie ziemniaczki pasiaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, dzięki! Poprawiłam tytuł dzięki Tobie, bo wczoraj wieczorem miałam zaćmienie umysłowe, poszłam spać z myślą, że rano na pewno wymyślę jakiś trafniejszy i oryginalniejszy, ale spałam do... 10! Nie pamiętam kiedy mi się to ostatnio przydarzyło. :)
      Teraz dopiero przeczytałam komentarze i mój poszukiwany tytuł już na mnie czekał. :)

      Usuń
  6. Abstrahujac, ze pomysl obiadowy jest znakomity, musze zapytac, no musze, dlaczego dajesz sie poniesc fali tego irytujacego zjawiska, jakim jest zdrabnianie??? Ziemniaczki, deseczki, obiadek. Anko, na litosc! Ciebie bym o to nie podejrzewala!!!
    Milej niedzieli z obiadeczkiem z kartofeleczkami pieczonymi w piekarniczku :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, Pantero. Ja poszłabym dalej i "zgrubiła" nawet tego kabaczka, który zresztą, jak zauważyła niżej Maria, najprawdopodobniej jest cukinią. ;) Albo ta sałatka z pomidorów - przecież może być sałata! No i głowa czosnku, to chyba oczywiste. Albo nawet czosnu. :D
      A poza tym milutkiej niedzielki. ;)

      Usuń
    2. Ty mi sie tutaj nie nabijaj! :))) Nie dostajesz pryszczy, kiedy slyszysz takie nagminne zdrabnianie? ;)

      Usuń
    3. Ja się nabijać? Z Ciebie? I ze zdrobnień?! W życiu!
      Powiem Ci, fajny chłopaku, że staram się pilnować i nie używać. I jestem wdzięczna, nie pamiętam już komu czy czemu, że w okresie, gdy Igor był niemowlęciem, już wiedziałam o tym, że nie należy nawet wobec dzieci nadużywać zdrobniałych form, jak i tych wszystkich tititiu, cio to? kto to źlobił? itepe.
      Nagminnemu zdrabnianiu mówimy stanowcze nie. Zwłaszcza w sytuacjach oficjalnych. Półoficjanie, a więc np. na blogu Anki, wyjątkowo jestem w stanie udzielić jej dyspensy. ;) Ale żeby mi to było ostatni raz! Znaczy się nam żeby było. :)

      Usuń
    4. Ewo, dziewczyneczki? My to zouzy jesteśmy. ;)

      Usuń
    5. :))) Jolusiu eM-usiu :)***

      Usuń
    6. A ja tam jestem Panterce naszej, tzn. tfu! Panterze wdzięczna, bo też tego nie cierpię. Jak ktoś mówi, że zrobił "zdjątko" to mnie trzęsie! :)
      Tym razem jednak będę bronić ziemniaczków, bo są przecież malutkie, więc co z nich za ziemniaki, no i będę bronić deseczek, bo za chwilę jest słowo "deska", to by była powtórka i brzmiało by to źle. Nie znalazłam synonimu dla deski :(((

      Jedyne co poprawiłam to nieszczęsny obiadek. :)

      Aha! I jeszcze nieszczęsną cukinio - kabaczek muszę poprawić. :((((( Wszystko mi się chrzani, ale ja mam przecież chorą tarczycę, więc wszystko mi wolno!

      Usuń
    7. Istnieje możłiwość, że masz coś podobnego do mnie, Gosiu. Choćbym nie wiem jak się starała i skupiała, gdy mówię o werandzie i ganku, to zawsze pokręcę i odwrócę te dwa słowa. A przecież, jakby na pohybel, chałupa nasza posiada i jedno, i drugie, więc mniej więcej raz dziennie MUSZĘ się słownie splątać. :] Kiedyś miałam tak z ożenić się i wyjść za mąż. I nie dlatego, że byłam taką ignorantką, tylko z jakiegoś defektu w zwojach. :)

      Usuń
    8. Uśmiałma się z tych Waszych dialogików moje Fariatuńcie;P
      Ja dzisiaj na obiadeczek zrobię ziemniaczki i wątróbeczkę z jabłuszkami i cebuleczką, podam kompociczku z jabłuszek i będziemy miały pełniutki brzuszek;)
      Oczywiście wszystko przygotuje w mojej śliczniutkiej kuchence na patelence, będę używać deseczek i nożyków i srebniutkich garneczków, dodam wiele przypraw:
      soli i papryczki, tylko nie wiem co z pieprzem, bo czy można zdrobnić pieprzenie???
      :P

      Usuń
    9. No wlasnie - sa kartofelki i kartofle, ja tez o malych mowilam, salatKa z pomidorow (moze tez byc z pomidorkow, zamiast pisac malych pomidorow)....Jola - co do zdrabniania, to tlumaczylam dziewczynie najpierw w ciazy a pozniej z dzidzia (LUBIE to slowo, na mnie mowili dzidzia, bo i wypierdek maly bylam i najmlodsza w okolicy), tata w corce zakochany po uszy i wlasnie tiutiutiuowal i slicnie mowil do malenstwa...i bylam jak tatus przemawial, czyli psemawial a ten mautenki pakuneczek JAK nie rabnie, jak z armaty , zagluszyla tatusiowe klonskanie, hrehreher.
      Moge byc zouzeczka, jesli jest zapotrzebowanie. Ogolnie...ogolnie sie z Panterem zgadzam ;)

      p.s. u nas dzis bedzie obiadek bo mi sie nie chce gotowac obiadu, musze wystawiac rzeczy na ebaya a to dobrych pare godzin zajmie, wiec beda Cornish pasties (wczoraj upieczone) i bread and butter pudding (tez wczorajszy), a to na oko niewiele ;)

      Usuń
    10. pieprzonko... i soleczka....
      Ella-5

      Usuń
    11. Ella-5, pieprzonko to ja tutaj właśnie uskuteczniam;PPP

      Usuń
    12. Viki, nie jesteś w tym pieprzonku samiutka. ;)

      Usuń
    13. Joleczko, uff.. kamyczek z serduszka mi spadnął ;P

      Usuń
    14. Zdrabniajcie, zdrabniajcie, dziewczyneczki! Gdzies slyszalam, ze to pierwsze objawy schizofrenii, czy innej choroby. Ale zdrabniajcie, na zdrowie! :)))
      Zawsze mam ochote wyrzucic telewizor przez okno, kiedy slysze, ze ludziom brak pieniazkow, jednak zawsze sie powstrzymuje, bo nie mam wolnych pieniazkow, zeby kupic nowy. :)))

      Usuń
    15. Hmmm, schizofrenijki mówisz ? Coś w tym jest :)

      Usuń
    16. Taka tam malenka psychiczna chorobka, cos z mozdzkiem albo jakos tak. Drobiazdzek! :)))

      Usuń
    17. Zauważam u siebie symptomiki, takie malusieńkie, maciupcie... :)
      A teraz to już lecę kartofle na dechach kroić na obiad. Z kotlecikami będą :) I suróweczką z marcheweczki i jabłuszka .

      Usuń
    18. To dla mnie Panterczko nie pierwszyzna, bo ja mam tarczyczkę nie teges :)

      Usuń
    19. No bo ty taka skryta jesteś, dobrze się kryjesz, genialne teksty piszesz, ludzi w błąd wprowadzasz, że z tarczyczką się da...

      :))

      Usuń
    20. A właśnie! Co tam w dżungli? Idę!

      Usuń
    21. Ożeż! Dostałam takiego ataczku od wywodu Panterki o schizofrenijce, że się spłakałam, a wcześniej jeszcze tak rechotałam, że dziecko przybiegło, pytając, czy to znowu te zdrobnienia czytam. Miałam autentyczny ataczek, bo już mnie flaki (flaczki?) bolały, a nie mogłam przestać sie zanosić histerycznym śmiechem. To wcale już nie było śmieszne. :]

      Usuń
    22. A gdy jeszcze przeczytałam o symptomikach Ewuni... Ech! Na szczęście trochę mi przeszło. :)

      Usuń
    23. Ja z Woma nie wyczymie, jak bedzieta tak zdrabiac, schizofrenistki jedne!
      Flaczki, ataczki, cacyczki na deseczkach.
      R A T U N K UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    24. Pantero, za te schizofrenistki to już dziś tu niczego nie zdrobnię. Kupuję to cudowne słowo. :)

      Usuń
    25. Bo to mix schizofreniczek z feministkami :)))

      Usuń
  7. Smakowicie to wygląda , czy to zrobię tego nie wiem ,napewno nie w najbliższym czasie .Ewentualnie możesz mnie na takie ziemniaczki ,blogowa przyjaciółko zaprosić :)
    No i żeby nie było tak słodko to będę upierdliwa ,bo według mnie to jest cukinia ,a nie kabaczek ;)
    Miłego dnia ,ja właśnie się wybieram na spacer z kijkami . :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, kiedy wpadniesz na ziemniaczki, no i na... budyń, żeby tak całkiem blogowo było. :)

      Usuń
  8. Ziemniaczki pieczone uwielbiam. :) Sposób krojenia widziałam podobny, ale układając ziemniaka na drewnianej łyżce. :) Fajny jest Wasz bezmięsny obiadek. :)))
    U mnie dziś pizza.
    Ja lubię różnorodność na Twoim blogu. :D
    Dobrej niedzieli dla Was i Vitulki :***

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie zaciekawiły właśnie te ziemniaczki ;DDD Fajny sposób krojenia, dziekuję za pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, że Vitusia Cię nie interesuje?! Nie może być! :)))

      Usuń
    2. Ależ interesuje oraz bardzo jej kibicuję, ale przyciągnęło mnie neistety żarełko ;'DDD

      Usuń
  10. Ale świetny pomysł z dwiema deseczkami. Zmałpuję napewno :)
    A o Gacusiu się pamięta, nie sposób nie pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się ten pomyślik spodobał. :)

      Usuń
  11. Tak sobie jednak po głębszym zastanowieniu dywaguję, że te ziemniaczki to może być taka trochę prowokacja - no bo przecież ZIEMNIACZEK, co nie, Alutko? :))
    Ale jak powiada Pantera, abstrahując, wydaje mi się, że to fajny pomysł na żarełko (tfu! na żarło), tyle że u nas Igor tknąłby co najwyżej te ziemniaczki. Znaczy się ziemniaczory. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, Jolanto udaj się do swojej kuchenki, weź nożyk, deseczki, ziemniaczki (nie masz z własnej uprawy?), włącz piekarniczek i obiadeczek z blogaska ankowrocławskiego będzie gotowy. :)

      A o co chodzi z tym "ZIEMINACZEK"? Pewnie jakiś trójeczkowy slang...

      Usuń
    2. Kurka, jakieś zaćmienie mam... Ziemniaczek? Hmmm.... ;>
      A co do zdrobnień to też mnie drażnią, ale tu dziś na nie uwagi nie zwróciłam. ;) Często zdrobnienia pasują - małe ziemniaki i deski trzeba zdrobnić! :)

      Zapomniałam też dodać, że akcje Gacusiowe pamiętam dobrze. Tak jak i Kacperka rudego - ten to mi w głowie utkwił!

      Poza pizzunią (:P) zabieram się za własnej roboty żółciutki serek. :P

      Usuń
    3. To z pingwinów. Zakrzyknięcie Morta. Konkretnie z odcinka Przedświąteczna gorączka. Igor mi właśnie przybliżył cały dialog - z pamięci! :)

      Dziś z ziemniaczków niteczki - skończył się gazik w butelce, Panek Mążyk w pracuni, a mnie się nie chce ruszyć doopeczki i dźwigać buteleczki. Polecimy do wieczorka na kuchence elektryczniusiej. Ładniusio się postarałam, co? :)

      Usuń
    4. Właśnie w Trójce powiedziano "na małej stacyjce"! No tak my się bawić nie będziemy... Skoro stacyjce to wiadomo, że małej. Prawda Jolu?

      Ach z pingwinów! No tak! :))))
      A ja już myślałam, że będziesz ciąć ziemniaczki na niteczki. :P
      Pięknie się postarałaś. :D

      Usuń
    5. Aaaaa, dobre! Nie ziemniaczki pasiaczki, tylko ziemniaczeczki niteczki. :D

      Stacyjka w radiu mi umknęła, chociaż oczywiście jestem cały czas na nasłuchu. ;)

      Usuń
    6. Teraz to już musisz zrobić ziemniaczki fryteczki! :P

      Usuń
    7. w radyjku - badz konsekwentna!!! no i chyba czasik....

      Usuń
    8. a ja wczoraj byłam na obiadziku w "Gąrącej Kiełabasiarniuni" - tej od Geslerówniuni
      i było smaczniusio i milusio i pyszniusio;)

      Usuń
    9. mi to sie ciemno robi przed oczyma od milusio....chyba jest skala tego, milusio jest kolo dziesiatki, hrehreherh

      Usuń
    10. uśmieszek na mojej buziuni mi się pojawił był ;)

      Usuń
  12. Pasiaste kartofelki to u nas norma, bo wygladaja fajnie jak i chrupawosc wchodzi troszke miedzy zeberka. Jescze robie pieczone w osemi ciete, badz iles tam i koniecznie z rozmarynem (masz na wsi?). W ogole ziemniaki w kazdej formie (takze jako maseczka na twarz) to jest TO!!! tez z salatka pomidorowa, z tzw cacykiem (ktory sie okaze lada moment staropolskim przepisem) albo koleslawem (ktory tez juz wystepuje jako staropolskie danie) albo salatka selerowo-gruszkowo-niebieskoserowa (twardy ser, nie maziaja, wykonalam raz pomylke uzywajac lazura...nie pasuje)
    Serduszki mi sie spodobaly (ktores z moich dzieci, jak bylo male, to mowilo serduszki, wiec zostalo :)) ). Czy to zwykle kruche ciacho?

    Rzeczywiscie trzeba nabrac oddechu i pisac o kartofelkach, ciasteczkach, grzanym winie, robieniu grubego szalika na drutach :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i git, że mnie popierasz! A te serduszki (genialne słowo!) to są z francuza z nutellą, więc robi się je błyskawicznie. :)

      Usuń
    2. A przepraszam...co to jest "cacyk" ??????????????

      Usuń
    3. Sądzę, że chodzi o greckie tzatziki w spolszczonej wersji. Czy tak, Krysiu? Gdzieś to już spotkałam...

      Usuń
    4. Przecież cacyczki to nasza narodowa potrawa! Nic się nie znacie koleżaneczko!

      Usuń
    5. no pewnie, ze cacyk to cacyk czyli tzatziki, zazwyczaj z jakims polskim dwodatkiem (np koper(ek), ale ja lubie, wiec udaje, z e nie slysze). Ale kolesuawa znasz, mam nadzieje :P) . Narodowa potrawa prawie, bo tworzy gzik.

      Usuń
    6. Ja tu z Podlasia dzwonię :o) Gzik u nas nie istnieje :) Ale się rozwijam :o))))

      Usuń
    7. Za to Bzik istnieje, a jakże!

      A ja, kurna, dalej nie mogę się dostać do tych fotek w albumie Floriana. :(

      Usuń
    8. JoluniuM :o))) Jak nie miałam kontka na fesbuczku, to prosiłam znajomusią koleżuńcię, ona mnie na swoje wpuszczała (dawała hasełko) i podglądałam troszkę. Masz milusią, zaufaniusią koleżuńcię?
      Uf...można się zmachuniać tak pisząc....

      Usuń
    9. Można. ;)
      Aniusiu, czuję, że poproszę Panka Mążka - on ma kontusio, to chyba mi się w koniuszku uda. :) Uff!

      Usuń
  13. Taak, już sezon na pieczone ziemniaczki ;) i na gadanie o jedzeniu ;-)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy i u Ciebie w górach (jak to brzmi!) wcinacie jesienne ziemniaczki? :)

      Usuń
  14. Ależ smakowicie wyglądają te ziemniaczki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ziemnia(cz)ki baaardzo interesujace. Podobnie jak rozmowa o zdrobnieniach. :)

    BTW słyszałam kiedyś jak matka do chorego dwulatka zwracała się pieszczotliwie (podkreślam, pieszczotliwie) "Ty glizdo moja".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i to rozumiem. I powiem Ci coś jeszcze. Podobnej sytuacji jedna z moich kotek zawdzięcza swoje imię. Otóż, gdy była malutkim kotkiem, znalazła się u weta z powodu osłabienia. I kiedy tenże wet aplikował jej zastrzyki, troszkę się wierciła, na co on: nie kręć się, glizdo. Gdy przyjechaliśmy na kontrolę i wet zapisywał dane do kartoteki, zapytał o imię kotka. Wtedy mi błysnęło: no przecież że Glizda. Na pamiątkę tego dnia, kiedy pan wet uratował Glizderkę. :)

      Usuń
    2. W wiesz jak nazywa się kotka JolkiM? :))

      Usuń
    3. Żeśmy jednocześnie pomyślałyśmy i napisałyśmy. :D

      Usuń
  16. A ja z ziemniaczków zrobię mazowiecki kugiel. I na śniadanko zjadłam mocno przysmażone wczorajsze z cebulką.Taki ziemniaczkowy łikend :-). Kotka pamiętam przez to podejmowanie decyzji i cud transportowy :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że już wtedy byłaś ze mną, Edyto. Miło. :)
      Mazowiecki kugel? Zaraz sobie go guglnę...

      Usuń
  17. Oczywiście, że to cukinia! Poza tym kabacz/kabat w ten sposób upieczony byłby gorzki przecież jak zaraza. Mój mały kot (żaden koteczek!) wcale nie powoli przeistacza się w KOCISKO. I ciągle nie ma stałego imienia. Nic nie pasuje, no nic! Pomóżcie! Jest diabłem wcielonym, wariatem, zakapiorem. Ziemniactwo chyba wypróbuję nawet dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, dobrze, ze zaznaczyłaś, że żaden z niego koteczek, bo Cię Jolka zruga, bo może ona jest przeciwna mówienia do kotów zdrobniale (i u nas to by chyba nie dała rady, bo wciąż jest koteczek, bziusieczek, skarbeczek, ptaszeczek, pieszczoszek, słoneczko, pięknotka, itp, itp.). A Twój zakapiorek to przecież jest Maryjanek Brodaty!

      Dawaj nowe zdjęcia, znaczy zdjątka, bo przecież świat, znaczy światek, na nie czeka!

      Usuń
    2. Hano! Dziś o Tobie myślałam. I chyba wczoraj - bo długo nie zaglądałaś. To nie wyrzut oczywiscie, ale tak to działa, kurna. :)

      Kotu może dać Kabat, skoro ten byłby jak zaraza? ;)

      Usuń
    3. Gosianko, Jolka - Wy nawet komentarze (komenciki a może KoMeNcIkI ;))) musicie jednocześnie pisać? ;)))

      Usuń
    4. JolkaM, dzięki za dobre myśli. Wszystko w porządku, poza tym, że mam przejściowe kłopoty z internetem, dlatego mnie nie było. Musieliśmy zmienić operatora, czy jak tam to się szumnie nazywa - z poprzednim się nie dało. Udało się, co wcale u nas na wsi nie jest oczywiste. Na zdjęcia przyjdzie kapkę (kapę?) poczekać, bo na razie internet jest w jednym kompie. Zdjęcia są w drugim, ale nie ma jak ich przesłać. Mój kombinuje z ruterem, ale to się wlecze. Ale spoko, zdjęć mam miliony. Kabat? No, brzmi fajnie. Ostatnia wersja to Mamoń.

      Usuń
    5. Mamoń brzmi cudnie! jak gamoń, he he :))

      Usuń
    6. Mamoń - kapitalne! Jestem za Mamoniem. :D

      Usuń
    7. Mamoń to jest mamusia mojej kolezanki!

      Usuń
    8. Dobra, w takim razie Mamoń! Jes! Jes! Jes!

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. pieprzyk to ja mam pleckach;P

      Usuń
    2. hmmm nie wiem, nie jadałam go jeszcze, ale spróbuję ;)))

      Usuń
    3. Na pleckach se będziesz próbować?! Ty to wygimnastykowana musisz być!

      Usuń
  19. Hana - daj kotowi imie wdzieczne - Boruta!!!! Moj kolega ma duzego psa o tym imieniu. Wiec kontrastowo lec. Mysmy mieli kiedys myszka, ktory sie wabil Kot i jedna moja znajoma wyrownala to dajac swojemu kotkowi imie Myszka. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Boruta i pasuje, bo naprawdę diabelec z niego. Kiedyś miałam psa o wdzięcznym imieniu Hukała (przy okazji: ciekawam, czy ktoś wie, kim był Hukała?). Przylgnęło od razu, a tu masz. Wydawałoby się - nic prostszego.

      Usuń
    2. Nie wiem, kim był TEN Hukała, ale ja sama znam sześcioro ludzi o tym nazwisku. W tej szóstce zawiera się moja bliska koleżanka i kolega Igora, czyli jej syn. Pozostali to reszta ich rodziny. Popytać ich o Hukałę? :)

      Usuń
    3. Coś podobnego!?
      Przecież Hukała to był kumpel Wodnika Szuwarka z czeskiej bajki. Latał wokół stawu i hukając, straszył nimfy wodne. Mój Hukała kochany był terierem środkowowielkopolskim ze skrzywieniem w stronę foksteriera, z naciskiem na skrzywienie. Latał i hukał, bynajmniej nie miał na myśli nimf wodnych. Rowerzystów raczej. Ale hukał skutecznie.

      Usuń
    4. Hana, cała rodzina przybiegła, bo zaczęłam nagle rżeć jak koń i nie mogę przestać, ha ha ha... patrzą na mnie z politowaniem! Ty mnie normalnie wykończysz, hukał, ha ha... ze skrzywieniem, buchacha!!!

      Usuń
    5. Dopiero się rozkręcam...

      Usuń
  20. Głodna jestem... A ta soczewica to jak zrobiona?
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szklaneczkę zielonej soczewiczki ok. jedna duża cebulka, sól i pieprzyk. Soczewicę płuczemy na siteczku, przekładamy do rondeleczka i zalewamy 1,5 szklaneczką wody, gotujemy ok. 20-30 minut, na koniec solimy. Cebulkę kroimy w kosteczkę i zarumieniamy na patelence. Gdy soczewiczka wchłonie całą wodkę dodajemy ją na pateleńkę z cebulką, mieszamy, doprawiamy i gotowe. Trzeba lubić, no i najlepsze jest świeżuteńkie. :)

      Usuń
    2. Czuję, że to lubię. I czuję, że wkróce wypróbuję. Ale ja sobie toto usmażę na patelni, a cebulę pokroję w kość. :P

      Usuń
  21. Okulary muszę zmienić - przeczytałam tytuł ziemniaczki prosiaczki i czekałam aż na zdjęciach pojawią się świnki albo świńskie ryjki zrobione z ziemniaczków... i nijak mi tytuł do posta pasował, dopiero komentarze mi ślepotę uświadomiły ;)
    Ja wczoraj popełniłam polędwiczkę wieprzową zapiekaną pod kruszonką, którą ostatnio Robert Sowa w TVP1 pokazywał (mamy z małżem taki rytuał telewizyjny - oglądamy 1 z 10 a zaraz potem myk na TVP1 bo może Sowa jakiś fajny pomysł na obiad pokaże) - najpierw się wściekłam bo wg jego przepisu moja polędwiczka była surowa (a sos i warzywa już na talerzach!) i pewna byłam, że więcej tego "paskudztwa" nie zrobię, ale jak ją upiekłam i podałam to.... mmm... na pewno powtórzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleno, mam to samo z pasiaczkami-prosiaczkami. Cały czas to tak samo czytam, choć od początku wiedziałam, że pasiaczki. :)

      Usuń
    2. Przecież tu jest blog wege od trzech miesięcy (jak ten czas leci!), to i żadnych prosiaczków nie budiet!

      Usuń
    3. No właśnie, ja tak rano przyszłam i patrzę: prosiaczki. Przeczytałam, ale wieprzowinki nie było, to wyszłam, żebym na jakąś nie wyszła niedojedzoną. I tak patrzyłam cały dzień. I się w końcu doczytałam w komentarzach...

      Usuń
    4. ja tez widzialam prosiaczki i tez bez okularow czytalam ;)
      Moj Tata mi przywozil z delegacji parcepanowe prosiaczki....rozowe...

      Usuń
  22. Ale się z wami dziś fajnie pogaduje, ale muszę iść, bo mnie ten tyranik w postaci MójCiOnego od komputerka goni i każe iść na spacerek, bo niedzielunia ucieka, a ja w proszczeczku :((((((((((((((
    Po za tym idziemy na działeczki łapać koteczki, trzymać kciuczeczki proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateczko, znów pisałyśmy prawie jednocześnie i prawie o tym samym! Gocha! Wyłaź z mojej łepetyny! :P

      Usuń
    2. Trzymamy.

      PS. Ładnie się nam dialożki rozwinęły dzisiaj. A wszystko dzięki Panterusi. Mam nadzieję, że tu jeszcze zajrzy i że dostanie ataczku śmieszku jak ja. :)

      Usuń
    3. i polecą jej łezki po policzkach ;)

      Usuń
  23. Wyglądają bardzo apetycznie :)
    Dziś jeszcze tydzień obiadowy męża, ale w przyszłym tygodniu zrobię takie.
    Miłego spaceru życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, wyłamujesz się! Powinno być meżulka i spacerku :) Buziaczki. :)

      Usuń
    2. E... no tak, nie zajarzyłam, bom spracowana dziś....

      Usuń
  24. Kochane Dziewczynusie, z największą przykrościunią muszę się od Was odłączyć, bo dziecię czyha na miejscówkę przy komputerku. Ale wrócę do Was jeszcze popodrabniać albo popogrubiać. :)

    Wszystkim buziunie. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. oj, soczewicy to by u mnie nikt nie przełknął. najdziwniejsze, że nikt nie jadł jej jeszcze i nie chce spróbować.
    choc jestem z mazowsza (całe życie) nie mam pojęcia co to jest mazowiecki kugel. tym bardziej nie wiem co to są te greckie cacyki czy tatziki czy jakoś tak.
    u mnie dziś słoneczko i tylko 3 stopnie oraz silny wiaterek. znaczy się, spacerku nie będzie.
    obiadek będzie! będzie kurczaczek przyprawiony na dość ostro pieczony w soczku z pomarańczki. i ziemniaczki, tyle, że gotowane. piekarnik mam zepsuty, niestety. znaczy piekarniczek. a ziemniaczki piekę obrane, nie lubię u w skóreczkach.
    panterka, nie zabijesz mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, a przecież deski to chyba trzeba kamieniem przytrzymać coby się nie rozjeżdżały...

      Usuń
    2. Da się dojść do wprawki, ewuniu, i wtedy te deseczki się nie rozjeżdżają. Smacznego obiadeczku i oby ten wiaterek ustał. :)

      Usuń
  26. Ciekawe, ciekawe, bardzo ciekawe...
    Dziś niedziel, może i My spróbujemy coś w tej materii "odmałpować" :D
    Pozdrawiamy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam was serdecznie i zapraszam do małpowania. :)

      Usuń
  27. Pamiętam Gacusia z szuwarów.
    Co dzisiaj będę na obiad jadła, tego nie wiem, bo idziemy do rodziców. Za to jutro ... aż się zaczynam bać, co to będzie ;) Może napiszę, jak wyjdzie to, co ma wyjść.

    Fajne te Twoje zdjęcia, Aniu, aż jeść mi się zachciało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiadeczek u rodzicuniów najlepszy :)
      Czekam na Twoje dzieło, Lidio. :)

      Usuń
    2. Obiadeczek był pyszniusieńki ;)
      A jutro może się uda również Twoje ziemniaczki zrobić. Odgapiliśmy dzisiaj od Ciebie :)

      Usuń
  28. O, ranusie! A piekarniczek z termoobiedżkiem, czy bez? Przy tych ziemniaczkach, znaczy się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można trochę z termoobieżkiem, a potem zmienić na przypiekanie, żeby były chrupiące. :)

      Usuń
  29. W termoobieżku mogą się pyrunie rozsypać. To wtedy zrobisz paciajkę ze śmietanką, albo z gziczkiem, do tego maślaneczka. Tylko pamiętaj, żeby zdjąć skóreczkę. A, pyrunie koniecznie z masełkiem, może być roztopione na patelence, albo i surowe. I kopereczek rzeczka jasna.

    OdpowiedzUsuń
  30. Czy dajesz rade ogarnąć taką ilość komentarzy :) Gości którzy Ciebie odwiedzają serdecznie pozdrawiam bo dzięki nim serce rośnie że tacy mądrzy i dobrzy ludzie są na świecie.
    A ziemniaczki kupuję :) tzn sposób ich robienia oczywiście super mam cukinię tylko soczewicy nie mam ale zrobię zielony sosik po mojemu. A kotuś nasz był dziś wyściskany przez dwie przyszywane ciocie bardzo nim zachwycone on nimi zresztą też.:)
    Dobrej niedzieli wszystkim życzę. z :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, jacy dobrzy???
      Pieprznięci;PPP
      ale fakt, milusio tutaj;PPP

      Usuń
    2. Właśnie, jacy dobrzY Najlpesiejsi! :))
      Daję radę, Elko, spoko! Serce rośnie i chęć do pracy od tych komentarzy, nawet od "pieprzniętych" fariatek. :)

      Usuń
  31. mniam:) to jutro spróbuję takie zrobić:) dzisiaj u mnie rosołek bo dawno go nie było:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Czyż to nie przesada tak dopieszczać wewnętrzne dziecko?Zacznie pachnieć kultem.
    A gdzie mądry wewnętrzny dorosły?Wiktoria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Wiktoria! Cieszę się, że się odezwałaś, bo w ferworze tego, co się działo nie odpowiedziałam Ci na Twój ważny komentarz. Z tymi zdjęciami nie chodziło mi o Ciebie, tylko o to, aby nie musieć się tłumaczyć z nich pod każdym postem, bo też uważam, że nie można kosztem spokoju zwierzęcia robić fotek. Chciałam uspokoić czytelników, że jestem na to uważna. Jasne, że nie wszystkich przekonałam.

      A co do dzisiejszych wygłupów, to czemu nie? czasem przecież można się zabawić. Zapraszam!
      O co chodzi z tym kultem?

      Usuń
  33. Dziękuję za przepis na soczewiczkę. Ziemniaczki, pasiaczki, mniamniaczki, mniam...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę i polecam się na przyszłość (nic z tego nie dało się zdrobnić; ((( )

      Usuń
  34. A przepisik na ciasteczka?Bo ze wszystkich ziemniaczków ciasteczka najlepsze,a te wyglądają wyjątkowo smakowicie! A może był(ten przepisik),tylko przeoczyłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisik na cisteczka jest banalniutki. Z gotowego ciasta francuskiego wykrawasz serduszka, na każde dajesz łyżeczką nutelli, lub innej masy, np. korówkowej, toffi, itp. (ja dodałam jeszcze ciuteńko galaretki z porzeczek, i pieczesz 17 min w 220 stopniach na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posypujesz cukrem pudrem. Nie rewelacja, ale fajne i błyskawiczne. :)

      Usuń
  35. Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejna, która to deklaruje, niesamowite! :))

      Usuń
  36. A to się dzisiaj uśmiałam setnie! Kto wie, może mi humorek na dobre już powróci:-)).

    OdpowiedzUsuń
  37. Razem z mamą upikłyśmy to... Hmmmm..... DELICJE!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Super! Jesteście najpiesiejsze testereczki przepisiku. :)

      Usuń
  38. Tak żeście się dzisiaj rozszalały z tymi zdrobnieniami w tej dyskusji ,że obcja odpowiedz odmówiła posłuszeństwa przynajmniej u mnie .
    No to kiedy mnie na te ziemniaczusie zapraszasz , może byc także i budyniek ugarniru...przybrany natenprzykład jakimiś owockami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, i mnie "odpowiedź" nie chciała zadziałać dziś, i to nie raz, ale byłam twarda i zobacz, ile razy mi się jednak udało odpowiedzieć. ;) Więc proszę tu nie narzekać, tylko do roboty. :)
      Budyniek ugarnirowany owockami - fiu, fiu! Czuję, że mnie skręci z zazdrościuni. ;)

      Usuń
    2. O- zadzałało. Tak właśnie miało być ugarnirowany ;)
      Nie wiem czy ma cię co skręcać ponieważ to tylko moja propozycja , Gosianka się jeszcze nie wypowiedziała :)

      Usuń
    3. Jak to nie? Na moje oko, to zostało Wam już tylko ustalenie terminu. :)

      Usuń
    4. A tak serio, to może w przyszłym tygodniu w weekend? :)

      Usuń
    5. Fajnie ,może być przyszły Weekend :)

      Usuń
    6. Z wrażenia weekend napisało mi się z dużej litery ;)

      Usuń
    7. Hm, to się chyba nazywa pomyłka freudowska. ;)

      Usuń
    8. :)) Dostałam zdjęcia Vitki, tralala!!

      Usuń
    9. To gdzie są, nie bądź świnka?! Jezu, też zaczynam zdrabniac.... Ależ fajne wariatki jesteście, obśmiałam się jak noreczka, jak woreczka, telefon mi tak podpowiada, jak koteczka, jak kosteczka :-D Dawaj zdjęcia, nie ma żartów :-)

      Usuń
  39. Nie przepadam specjalnie za ziemniakami - śląska tradycja traktuje je jako danie główne, a nie jako jarzynę. Dlatego też każde ich niebanalne potraktowanie bardzo sobie cenię i od razu... pichcę!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyna osoba, ktora schizofrenia oszczedzila. Reszta ulegla epidemii :)))

      Usuń
    2. Założę się, że to przez nieuwagę. ;)
      Zaraz go tu napiętnujemy, tego nieuważnego smakosza niebanalnie potraktowanych jarzyn. My, schizofrenistki. :)

      Usuń
    3. bo klaterek jak zwykle z rozpędu nie zauważył reszty treści. i niebanalnie nas potraktował. upichcił choc coś?

      Usuń
    4. Dziewczyneczki, kobieteczki i tak należą mu się brawunia za odwagunię, że się odezwał w tym fariatkowie wśród niedopieszczonych wewnętrznie babeczek. :))

      Usuń
    5. Ide stad! Udaje sie wprost do psychiatryka, daleko nie mam, przejde na nogach. A jako skierowanie skseruje Wasze komentarze, wystarczy, zeby mnie natychmiast przyjeli. Po Was tez przyjadom sanitarkom. ;)

      Usuń
    6. Panterko, a może przekupię Cię zdjęciami Vitki? :)) Dawać (pytam, a oddychać nie mogę z przejęcia takie są cudowne!!!)?

      Usuń
    7. Sanitarkom przyjadom? A kaftanik nowiutki dostanę? Bo mi się zużył?

      Usuń
    8. Kaftaniczki zapewnia pan mężulek JolkiM z racji swojego fachusia. :)

      Usuń
    9. A kolorek można sobie zaordynować? I długość sznureczków/troczków?

      Usuń
    10. Jolkaaaaaaaaa!!!!! Gdzieś polazła teraz jak schzofrenistki cię potrzebują??!

      Usuń
    11. Bo ja się już boję Pantery. Naobiecywałam jej, że już nie będę dziś rozdrabniać, no i strach się odzywać, bo jak się pomylę, to mi schizofrestki już nie pozwoli używać. A mnie się tak spodobało...

      Usuń
    12. Ale skoro jest mus.
      To zamawiać te kolory. Zrobię wywiad i dowiem się, czym dysponuje ratownictwo medyczne. Co do troków, to ewentualnie sama coś doszyję zgodnie z obstalunkiem szacownych schizofrenistek. :)

      Usuń
  40. Muszę wypróbować! U mnie dzisaij ziemniaczki ale w wersji placka po węgiersku:)

    Kult-fajny zespół muzyczny:)))) Pozdrawiam w niedzielny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  41. Uwielbiam ziemniaki , ale takich jeszcze nie jadłam - jutro zrobię bo wyglądają bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinny Ci smakować, ale pamiętaj, że nie mogą być duże,
      najlepsze są młode ziemniaki. :)

      Usuń
  42. ufff, doczytałam! ale z Was wariaciuńcie, prima sorcik! ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Fajny pomysł, muszę wypróbować, bo uwielbiam pieczone ziemniaczki.
    Jasne, że pamiętamy historię Gacusia-Szuwarka! Mam nadzieję, że przed Witusią podobne cudowne życie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Aniu, zadbamy o naszą gwiazdkę przecudną :)

      Usuń
  44. Ziemniaczki pieczone apetycznie wyglądają, a mnie się zachciało placuszków ziemniaczanych, tylko mam mały problemik bo surowe ziemniaczki mnie uczulają i muszę to robić w rękawiczuszkach gumowych.

    Katarzyna3

    OdpowiedzUsuń
  45. A nie zetrzyj sobie paluszków, bo placuszki pojadą smaloną gumeczką!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...